Obserwatorzy

piątek, 15 grudnia 2017

Nie każda zmiana jest dobra !


WITAJCIE!!


Wiem, że znowu mnie tu dawno nie było. Na prawdę bardzo często miałam wyrzuty sumienia, że tutaj nie zaglądam. Było to spowodowane tym, że chciałam w całości poświęcić się swojemu salonowi kosmetycznemu i jak najmocniej przez rok go rozwinąć. 21 listopada dokładnie minął rok od momentu, kiedy miałam oficjalną klientkę, jednak chyba ciągle mi brakowało tego uzupełnienia w postaci bloga i dzielenia się z wami swoimi przemyśleniami na temat kosmetyków, ciuchów i innych spraw. Dlatego postanowiłam do was wrócić i zacząć od postu o moich włosowych zmianach.

Każdy lubi zmiany małe czy duże, ja chyba jednak pozostanę przy małych po ostatnich przygodach. Jak część z was wie moje włosy są w kolorze blondu- jasnego bardzo brązu. Miałam też robione ombre na końcówkach więc były dość jasne. A tak wyglądały przed ostatnią zmianą:



Jaki efekt chciałam osiągnąć? Coś innego lecz nadal subtelnego i coś z delikatnym blaskiem rudości i złota. Chiałam osiągnąć tzw. ginger gold. Bardzo spodobały mi się włosy jednej z aktorek Emmy Stone i stwierdziłam a co mi szkodzi, włosy odrosną :)



Po dokładnym poinformowaniu fryzjerki o efekcie jaki mi chodził i o tym, żeby mój naturalny kolor i kolor farby przy czubku głowy mają być zbliżone, otrzymałam coś takiego. Byłam w totalnym szoku, kolor był na prawdę ładny i "bogaty" jednak chyba nie czułam się dobrze w tak ciemnym kolorze, za drastyczna zmiana. To nie ten efekt :(



Jednak dopiero zaczęło się robić ciekawie po pierwszym umyciu włosów! Gdy zaczęłam suszyć włosy moim oczom ukazał się bardzo dziwny wręcz świecący odcień coś pomiędzy pomarańczą a mahoniem głównie na odroście. Wiadomo, że w tym miejscu włosy są najciemniejsze a na końcach najjaśniejsze ze względu na rozjaśnianie wcześniejsze, dlatego zdziwiło mnie to, że odrost jest taki jasny i wręcz promieniujący pomarańczą.



Po powrocie do fryzjerki i jej zdziwieniu, wyprała mi włosy w rozjaśniaczu i na szczęście włosy dość sporo się rozjaśniły, ale niestety rudy poblask został. Nie znam się na włosach, ale po przeczytaniu kilku wpisów w internecie załamałam się, ponieważ jest to najcięższy do pozbycia się poblask. Można próbować niebieskich szamponów czy płukanek, ale moje końce rozjaśniane mogą zrobić się zielone. Byłam nawet lekko zdesperowana i chciałam nawet kupić niebieski barwnik i mieszać go z odżywką, ale na razie wstrzymałam się i zakupiłam kilka fajnych produktów.




Jak ocalić włosy? Nałożenie nowej farby też nie pomoże ( tak słyszałam), ponieważ po kilku myciach i tak rudość wyjdzie, dlatego staram się ją domowo zwalczać, czyli:

  • Myć dość często włosy aby kolor choć trochę zszedł
  • Robić peeling skóry głowy i przenosić go trochę na odrost ( mojej mamie to trochę pomogło)
  • Pierwsze mycie głowy robię szamponem John Freida Sheer Blonder Trochę go trzymam na włosach, jednak musicie być świadome, że może on przesuszać skórę głowy i wywoływać swędzenie. Wtedy odstawcie go na dwa mycia lub używajcie zamiennie z szamponem nawilżającym/regenerującym.
  • Po spłukaniu używam regenerującego szamponu, który odżywi moje włosy. Chwilowo jest to Garnier Goodbye Damage.
  • Następnie zamiennie używam odżywki NIVEA lub maski Blonda Wax.
  • Wilgotne włosy spryskuję po całości John Freida go blonder.
  • Wiadomo ważna jest też ochrona włosów przed gorącą temperaturą dlatego końce spryskuję L'oreal Color 10 in 1.
  • Końce czy to po suszeniu czy prostowaniu zabezpieczam np. olejkami.


Wiem, że to dość dużo kosmetyków i zabiegów i na pewno nie jedne włosy by to obciążyło, ale widzę efekty a włosy jakościowo nie wyglądają gorzej. Wiem jednak, że dojdę tylko do pewnego momentu a dalej już rozjaśniacz John Frieda nie zadziała. Liczę się z tym, że niedługo wyjdzie odrost który bardzo różni się od włosów i nie będzie to ładnie wyglądać a na pewno nie uzupełnię go tym strasznym kolorem !!
A jak wyglądały moje włosy po pierwszym takim zabiegu? Bardzo mocno zszedł pomarańczowy poblask, praktycznie po drugim użyciu. Z każdym następnym razem było co raz lepiej...na szczęście!!




Czy wy też miałyście takie przygody z włosami ? Możne znacie jakiś magiczny sposób, aby pozbyć się rudego poblasku? Ja na pewno wiem, że tak szybko rudego koloru nie ruszę !! Już chyba szybciej żółty czy zielony wytępić.

Dodatkowo niedługo odbieram od kuriera kilka kosmetyków, które pomogą moim włosom w regeneracji po tych zabiegach i rozjaśnianiach. Teraz dopiero doceniłam mój naturalny kolor.


Pozdrawiam
Monia :*

4 komentarze:

  1. Oj nie wspomnę swoich przygód z rudością, ale to było ponad 15 lat temu. Nie pamiętam wtedy co używałam, pamiętam że poszłam do salonu i tam zrobili mi metamorfozę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie po nowym roku pójdę Ale chcę dac im trochę odpocząć. Bo nie są w najlepszym stanie muszą się zregenerować po farbie i rozjaśniaczu:(

      Usuń
  2. Super

    ~~~~~~>>>> Zapraszam do siebie
    Miłego wieczoru xx, Bambi

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam naturalnie rudawy poblask na włosach, więc jak kiedyś pofarbowałam brązem to wyszedł BAAAAARDZO ciepło co mi już tak nie pasowało :P Od tego czasu zapuściłam z powrotem naturalne i póki co trzymam się swojego naturalnego ciemnego blondu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz !!!
Cieszę się bardzo z każdego komentarza. Lubię je czytać i odpowiadać na Wasze pytania. !! ; ))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...